Pamięta ktoś z Szanownych Czytelników jeszcze jakie wydarzenie miało miejsce w Dreamlandzie w dniach od 2 do 8 lipca bieżącego roku? Dawno było, trzy tygodnie już minęły, ale jeśli wysilić pamięć… A tak, wybory. Wybory do Izby Poselskiej XI kadencji, jeśli dobrze kojarzę. Już w dzień po wyborach, 9 lipca, Komisja Wyborcza przedstawiła nam wyniki. Posypały się komentarze, gratulacje, podziękowania, miejscami nawet żale. JKWysokość Paweł Svoboda obszerniej skomentował rezultat w Graficie, Estreicher w swoim stylu też napisał parę słów marudzenia. W martwych zwykle “Aktualnościach” na stronie głównej pojawiła się krótka notka, zyskując sobie niespotykaną ilość aż 13 komentarzy. Generalnie rzecz biorąc, siła reakcji była, powiedzieć można, współmierna do rangi wydarzenia.
W niecały tydzień po zamknięciu lokali wyborczych – który to okres już mógłby wydawać się podejrzanie długi – wydano szczęśliwym wybrańcom ludu zaświadczenia. JKMość zapowiedział przyjazd do Pałacu Parlamentu i przekazanie Marszałkowi Laski. Niestety, już dwa dni później, pamiętnego dnia 16. lipca roku 2008 na społeczeństwo dreamlandzkie, jak grom z jasnego nieba, spada przerażająca informacja – cofnięcie zaświadczeń z powodu skarg wyborczych. I cisza. Dwutygodniowa cisza. Nikt się gromem z jasnego nieba nie przejął. Nikt nie zechciał zadać sobie trudu, żeby poinformować wyborców – też, co prawda, zupełnie tym faktem niezainteresowanych – jakie skargi, na kogo, jak szybko zostaną rozpatrzone, kto się tym w ogóle zajmuje? Wszyscy przeszli nad tym komunikatem do porządku dzienniego. Nic się nie stało, normalka, żyje się dalej.
Może i jest to rzeczywiście, jak dowiedziałem się od starszych stażem obywatli Królestwa, normalka. Ponoć miesięczne opóźnienie wyborcze jest w Dreamlandzie rzeczą najzwyklejszą i dlatego nikt nie próbuje się nawet dopytywać, o co chodzi. Mnie jednak taka znieczulica jeszcze nie złapała, Drodzy Czytelnicy, postanowiłem więc popytać, ponaciskać niektórych, podowiadywać się. Wyniki przedstawiam Państwu poniżej.
Na początku skierowałem swe kroki do siedziby Komisji Wyborczej Królestwa. Oto, co usłyszałem od jej przewodniczącego, Roberta hrabiego van Buurena:
Informowanie o toczących się w Sądzie Królestwa postępowaniach nie leży w gestii KWK, a sądu. Zaświadczenia zostały unieważnione na skutek wpłynięcia, w wyznaczonym terminie, skarg wyborczych na poprawność przeprowadzenia wyborów.
Ciężko jest mi określić kiedy zostaną rozpatrzone przez sąd skargi, więc nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, o to, kiedy poznamy finał sprawy. Prezes Sądu ogłosił wpłynięcie skarg 15 lipca, więc społeczeństwo jak najbardziej zostało poinformowane. Wszystkie postępowania tego typu toczą się w wydziale administracyjnym Sądu Królestwa.
Zatem pytania o termin rozstrzygnięcia skarg powinny zostać kierowane bezpośrednio do Prezesa Sądu Królestwa.
Cóż, nie da się ukryć, że Przewodniczacy van Buuren ma sporo racji w tym, co mówi, jednakże stwierdzenie, iż “społeczeństwo jak najbardziej zostało poinformowane” uważam za sporą nadinterpretację. Wypuszczenie informacji o wpłynięciu skarg, a potem nie zająknięcie się na ten temat przez około dwa tygodnie (co od wyborów daje nam już prawie miesiąc) ciężo nazwać informowaniem.
Jak jednak zostało mi poradzone, tak też zobiłem. Uderzyłem bezpośrednio do Prezesa Sądu Królestwa, JKWysokości Artura Piotra. Zapytałem przede wszystkim, dlaczego mimo deklaracji zajęcia się skargami wyborczymi w pierwszej kolejności (mail JKW na LDKD z dnia 15 lipca), nadal nie widać jakiejkolwiek dalszej reakcji, choćby informacji na temat postępowania na stronie SK. Oto, co usłyszałem:
Cieszy troska o rzetelne informowanie społeczeństwa, jak i próba ustalenia przyczyn opóźnienia. Zajęcie się w pierwszej kolejności, niestety, w warunkach wirtualnych nie oznacza zajęcia się tego dnia. Każdy z nas musi dokonywać wyborów. Właściwie ich rezultat jest z góry określony – wybieramy obowiązki świata realnego. Stąd też opóźnienie. W pierwszej wolnej chwili – jak Pan widzi – Sąd Królestwa stara się podjąć swoje obowiązki. Zapraszam na salę rozpraw.
Moje dopytywanie się i naciskanie przyniosło skutki. Bezpośrednio z odpowiedzią JKWysokości na LDKD pojawił się mail informujący o wszczęciu postępowań – między innymi w sprawie skarg. Podobną informację można teraz także znaleźć na stronie Sądu, gdzie przewody sądowę zostały otwarte. Cieszy także przyjęcie krótkich, trzydniowych, terminów na dokonywanie czynności. Może pozwoli to na szybsze ustalenie wyniku i jego opublikowanie.
Przyjrzyjmy się dokładniej samym skargom. Obie zostały wniesione przez wicehrabiego von Pavenicka, Prokuratora Generalnego Królestwa. Pierwsze z postępowań toczy się w sprawie uznania przez KWK głosu pustego jako ważnego, nie znajduje to bowiem – zdaniem prokuratury – uzasadnienia w odpowiednim akcie prawnym mówiącym o przeprowadzaniu wyborów. Zdecydowałem się jednak dokładnie przestudiować Ustawę Federalną o Izbie Poselskiej (jednolity tekst z dnia 3 października 2007) i nie udało mi się znaleźć tam żadnego ustępu, który konkretnie wskazuje na kroki, jakie powinna podjąć Komisja w przypadku oddania głosu pustego. Takie określenie w Ustawie w ogóle się nie pojawia. W związku z moim niewielkim doświadczeniem z zakresu prawa, postanowiłem zwrócić się bezpośrednio do oskarżyciela, świeżo upieczonego magistra prawa, wicehrabiego von Pavenicka. Odpowiedź, którą otrzymałem była długa i wyczerpująca:
Jednym z podstawowych zadań Prokuratury Królestwa jest strzeżenie praworządności, a kiedy publicznie podważa się poprawności przeprowadzania wyborów do jedynego demokratycznie wybieranego organu przedstawicielskiego suwerena władzy w Królestwie Dreamlandu – narodu, to złożenie skargi wydaje się oczywiste – nie może być cienia wątpliwości co do ich poprawnego przebiegu.
Aby dobrze zrozumieć podstawy złożenia skargi wyborczej należy zdefiniować pojęcie wyborów. Słowniki języka polskiego wskazują, że wybory to “akcja mająca na celu powołanie odpowiednich kandydatów do określonych funkcji przez głosowanie”, a samo słowo wybór oznacza “wybranie jednej z kilku możliwości”, “wybieranie kogoś na stanowisko”.
Tyle PWN, a Wikipedia mówi: “Wybory – proces, w którym obywatele wybierają spośród zgłoszonych kandydatów swoich przedstawicieli do organów władzy. (…) Podstawową metodą dokonywania wyborów jest głosowanie.” “W przypadku wyboru osoby spośród przedstawionych kandydatów, każdy z głosujących popiera przynajmniej jednego kandydata i ten z nich, który otrzymał najwięcej głosów, zostaje wybrany.”
No tak, odniesienie do “słowników języka polskiego” jest cenną uwagą, jednakże nietrudno zauważyć, że interpretacja wszystkich tych definicji jest nadal rzeczą subiektywną. Żadna bowiem z nich nie wyklucza otwarcie i bezpośrednio głosu pustego, a o czymś takim, jak głosy nieważne nie wspomina ani słowem.
Takie rozumienie aktu głosowania w wyborach do Izby Poselskiej, polegające na oddaniu głosu na kandydata na posła, znajduje również potwierdzenie w Ustawie Federalnej o Izbie Poselskiej, gdzie mowa jest o kandydatach na posłów, o ważności głosowania, o stwierdzaniu nieważności głosowania, itp.
Na przykład artykuł 2 tejże ustawy precyzuje kiedy wybory są ważne. A ważne są gdy odpowiednia ilość kandydatów otrzyma odpowiednią ilość ważnych głosów. A zatem tylko głosy oddane na kandydatów decydują o ważności głosowania, tylko takie głosy są ważne. Podobnie artykuł 16 wskazuje kiedy wybory są “ważne” i kiedy Przewodniczący Komisji Wyborczej Królestwa może wystawić zaświadczenia nowowybranym posłom.
Ponownie, artykuł 2 nie określa zasady działania w przypadku głosu pustego. Powtarzam, nie określa. Mówi jedynie, ile głosów powinno zostać oddanych na kandydatów, nie stwierdza jednak niczego w kwestii głosów oddanych nie na kandydata. Artykuł zaś 16 (zapraszam Szanownych Czytelników do zapoznania się z nim osobiście, link do ustawy powyżej) nie ma, moim zdaniem, totalnie żadnego odniesienia do dyskutowanej sprawy.
Już z samej definicji wynika, że głosowanie to oddanie głosu na kandydata. Odpowiednia ilość oddanych na kandydata głosów decyduje o ważności jego wyboru. Z tego wynika, że głos polegający na nieoddaniu głosu na kandydata – nazwany niefortunnie głosem “pustym”, jest de facto głosem nieważnym, gdyż nie może wpływać na wynik wyborów.
Mówiąc w skrócie: mając do wyboru kilku kandydatów, mój głos będzie ważny, gdy zdecyduję się na któregoś z nich. Gdy nie wybiorę żadnej z osób, to mój głos o niczym nie decyduje, nie ma znaczenia, jest nieważny.
Jest to także subiektywna i prywatna interpretacja tejże kwestii przez wicehrabiego von Pavenicka. Szczególnie, że fakt zaliczenia głosu pustego jako ważnego nie oznacza, iż ma on wpływ na wynik wyborów, że ma jakiekolwiek znacznie, prócz formalnego. Ma on jedynie, w takim przypadku, wpływ na frekwencję.
Moim zdaniem, nie znalazłszy konkretnego przepisu określającego zachowanie wobec głosu pustego, KWK uznała, iż może uznać go jako ważny, nie łamie bowiem w taki sposób żadnego z paragrafów ustawy mówiącej o przeprowadzaniu wyborów. Jak będzie zaś zdaniem Sądu – tego powinniśmy dowiedzieć się w ciagu najbliższych 4-5 dni.
Druga skarga wicehrabiego von Pavenicka dotyczy niedostatecznej ilości członków Komisji i – tym razem – znajduje w prawie uzasadnienie. Jako, że z dokładnym opisem sprawy zapoznać można się pod powyższym odnośnikiem, zreferuję ją krótko. Ustawa mówi o tym, iż KWK powinna składać się z trzech członków. Mówi o tym jasno, mówi o tym przejrzyście i mówi o tym konkretnie. Podczas zaś trwania procedury wyborczej, jeden z członków Komisji, dr Jazłowiecki, zrezygnował z pełnienia funkcji z powodu aktywnego uczestnictwa w wyborach. Tu także jednak pojawia się kłopot, ponieważ ustawa takiej sytuacji nie przewiduje. Wszystko więc – ponownie – w rękach Sądu.
Podsumowując, przychylam się do zdania JKWysokości Artura Piotra, iż w przypadku nawału obowiązków tzw. realowych, wirtual spada na drugie miejsce. Biorąc jednak nawet tę okoliczność łagodzącą pod uwagę, nie można nie zauważyć, że cała procedura trwa jednak za długo. O wiele za długo. Dodajmy przy tym, że postępowanie w sprawie skarg zostało tak naprawdę otwarte dopiero po tym, gdy wystosowałem do JKWysokości zapytanie w tej sprawie. Nie chcę zarzucać jakiegoś zaniedbania, ale wygląda to generalnie rzecz biorąc nieco podejrzanie. Mówiąc krócej – wygląda tak, jakby JKWysokość po prostu o skargach zapomniał. Nie ma co jednak płakać nad rozlanym mlekiem, należy mieć nadzieję, że oba przewody sądowe szybko zostaną doprowadzone do finału. Finał zaś jest – według mnie – prawdopodobny tylko jeden. Zbyt długo lud i jego wybrańcy czekali, by Sąd wydał decyzję o jeszcze większym opóźnieniu w postaci ponownego przeprowadzenia procedury wyborczej. Szczególnie, że – nawet przychylając się do opinii wicehrabiego von Pavenicka – zarzucane Komisji Wyborczej Królestwa uchybienia ciężko nazwać rażącymi i wpływającymi bezpośrednio na wynik wyborów. A tylko w takim przypadku prawo przewiduje ich powtórzenie. Ufam, iż będziemy świadkami sprawnie przeprowadzonych postępowań i szybkiego wydania zaświadczeń posłom-elektom. Mam także nadzieję, że w przyszłości wszystkie odpowiedzialne za poprawnośc wyborów organy postarają się, aby nie można było zarzucić im żadnych błędów. Każda bowiem – nawet hipotetyczna – nieprawidłowość opóźnia bowiem, jak widzimy, moment zaprzysiężenia nowego składu Izby, co nie wpływa zbyt dobrze na samopoczucie wyborców oraz wizerunek Dreamlandu na arenie międzynarodowej.